Następnego dnia postanowiłyśmy odrobinę odpocząć przed dalszą podróżą. Dlatego też naszym celem była pobliska plaża – Bahia Inglesa.

Jest ona niedaleko Copiapo, przez co nie musiałyśmy daleko jechać i nie byłyśmy zmęczone gdy dotarłyśmy na miejsce.
Plaża ta jest jedna z najpiękniejszych jakie widziałyśmy. Nie jest to typowa plaża – piasek nie jest żółty, lecz biały, a zamiast muszelek można tu znaleźć czarne kamienie. Zachwycone postanowiłyśmy całkowicie się zrelaksować.
Po całym dniu sprzężonym na odpoczynku byłyśmy naprawdę wypoczęte. Czytałyśmy książki opalając się, kąpałyśmy się w zimnej wodzie północnego Pacyfiku, a na obiad zjadłyśmy pyszne pasta de jaiba, czyli mięso wołowe z dodatkami przypraw, cebuli, jajka, czarnych oliwek i rodzynek przykryte kołderką z masy kukurydzianej z bazylią i w tej formie zapieczonej.
Wieczorem wróciłyśmy do hotelu gotowe na dalsze odkrywanie Chile. Czym jeszcze nas ono zaskoczy? Tego dowiemy się niedługo! A na razie hasta luego, Czytelnicy!



