Są takie kraje na świecie, gdzie za pocałunek na ulicy możemy trafić do więzienia, żucie gumy po zapadnięciu zmroku kojarzy się fatalnie, a prezentem w postaci zegarka śmiertelnie obrazimy gospodarza. Każde społeczeństwo ma swoje zwyczaje, które mogą nam ułatwić bądź utrudnić pobyt w danym kraju. Nie trzeba sięgać głęboko, życie i sprawy codzienne, jak zakupy, transport czy jedzenie mogą już nas nieco zdezorientować.
1. Prawo, lewo, góra, dół
Pytając Chilijczyka o drogę trzeba być przygotowanym na odpowiedź „idź w gorę” albo „idź w dół”. Równie często możemy usłyszeć radę „idź w stronę gór”. O ile jesteśmy na ulicy i łatwo dostrzec szczyty gór, jest to całkiem logiczna i jasna rada, ale będąc w podziemiach metra w mieście, którego nie znamy, położenie Andów jest dla nas raczej zagadkowe. Kilkakrotne dopytanie się czy to znaczy prawo, czy lewo może jednak przynieść pożądany przez nas skutek.

2. Dwukolorowe metro
Nieraz zdarzyło nam się, że metro nie zatrzymało się na stacji, która była w rozkładzie jazdy i była po drodze. To dlatego, że jechałyśmy w godzinie szczytu, kiedy każda linia oznaczona jest światłem zielonym albo czerwonym. To nie tyle sposób na upiększenie wagonów, co znak, że metro zatrzymuje się wtedy na co drugiej stacji. Tak Chilijczycy próbują rozładować tłok w metrze. Wsiadając, trzeba zerknąć na kolor wagonu i kolor naszej stacji docelowej.
3. Autobusy- kolejki i nie tylko
Dużym zaskoczeniem dla polskiego turysty mogą być kolejki do autobusów miejskich. Chilijczycy grzecznie czekają jeden za drugim, by wsiąść do pojazdu frontowymi drzwiami, i tylko frontowymi! W odróżnieniu od Polski, te środkowe i tylne zarezerwowane są dla wysiadających. Co ciekawe, większość Chilijczyków jeździ‚ „na pamięć”. Na przystankach autobusowych brak rozkładów, nie ma godzin, nie ma tras, nie ma nazw poszczególnych przystanków linii. To prawdziwa enigma dla zbłąkanego turysty.

4. Które to piętro?
„Dział damski jest na drugim piętrze”, mówi sprzedawca. Wspinacie się na drugie piętro, a tam są zabawki albo sprzęt sportowy. To pewnie dlatego, ze w Chile nie istnieje coś takiego, jak parter, czyli piętro 0. Numeracja zaczyna się od razu od 1. Rzecz ma się tak samo z budynkami mieszkalnymi czy biurami. Właśnie dlatego Chilijczycy w Polsce popełniają czasem ten sam błąd, ale na odwrót, lądując za to piętro niżej.

Jedną z największych przyjemności podróżowania jest m.in. obserwowanie i odkrywanie zwyczajów w różnych zakątkach świata, innych sposobów organizacji spraw, innych rozwiązań i metod, by osiągnąć ten sam cel. Można się czegoś wzajemnie nauczyć. W końcu inaczej nie zawsze znaczy gorzej.
¡Que tenían un buen día, Czytelnicy!
